E – czyli co właściwie?
Symbol E wraz z numerem oznacza konkretną substancję stosowaną jako dodatek do żywności, dopuszczoną do stosowania w Unii Europejskiej.
Numer E sam w sobie nie mówi nam jednak, czy produkt jest dobrej jakości. Informuje przede wszystkim, jaka substancja została wykorzystana i jaką funkcję technologiczną pełni.
Na etykiecie możemy więc znaleźć między innymi:
konserwanty,
przeciwutleniacze,
stabilizatory,
substancje zagęszczające,
regulatory kwasowości,
emulgatory,
barwniki.
I właśnie tutaj zaczyna się świadome czytanie etykiety. Nie chodzi tylko o to, ile symboli E widzimy, ale przede wszystkim jakie substancje się za nimi kryją i dlaczego znalazły się w produkcie.
E w wędlinach – na które warto zwrócić uwagę?
W przypadku produktów mięsnych część dodatków ma bardzo konkretne zastosowanie technologiczne. Najczęściej spotkamy tutaj między innymi azotyny, fosforany czy przeciwutleniacze.
E250 – azotyn sodu
To jeden z najbardziej charakterystycznych dodatków stosowanych przy produkcji peklowanych produktów mięsnych.
E250 pełni funkcję konserwującą i pomaga ograniczać rozwój niepożądanych mikroorganizmów. Bierze również udział w procesie peklowania, wpływając na charakterystyczną barwę, smak i aromat mięsa.
Nie bez powodu E250 często pojawia się w dyskusjach dotyczących składu wędlin. Warto jednak patrzeć na ten składnik w szerszym kontekście – jego zastosowanie jest regulowane, a azotyny pełnią w produkcji wyrobów peklowanych określoną funkcję technologiczną.
Dla osoby czytającej etykiety ważna jest więc nie tylko sama obecność E250, ale również rodzaj produktu, receptura i sposób jego spożywania.
E300 – kwas askorbinowy
Tutaj mamy ciekawy przykład pokazujący, dlaczego nie warto oceniać produktu wyłącznie po numerach E.
E300 to kwas askorbinowy, czyli witamina C.
W technologii żywności stosowany jest między innymi jako przeciwutleniacz. Pomaga ograniczać procesy utleniania i może być wykorzystywany również przy produkcji przetworów mięsnych.
Sam symbol E300 nie powinien więc automatycznie budzić negatywnych skojarzeń.
E301 – askorbinian sodu
E301 to sól sodowa kwasu askorbinowego. Podobnie jak E300 może pełnić funkcję przeciwutleniacza.
Możemy spotkać go między innymi w recepturach produktów mięsnych, gdzie wykorzystywany jest ze względu na swoje właściwości technologiczne.
E450 – difosforany
To grupa dodatków należących do fosforanów.
W przetworach mięsnych fosforany mogą być stosowane między innymi po to, aby wpływać na wiązanie wody, strukturę i konsystencję produktu.
I właśnie tutaj dla świadomego konsumenta pojawia się ciekawe pytanie: czy kupujemy wędlinę, której receptura opiera się przede wszystkim na dobrej jakości mięsie i tradycyjnym procesie produkcji, czy produkt, którego właściwości są w dużej mierze kształtowane przez dodatki technologiczne?
E451 – trifosforany
Podobnie jak E450, E451 należy do grupy fosforanów i może pełnić funkcję technologiczną w przetworach mięsnych.
Ich obecność na etykiecie nie mówi nam wszystkiego o produkcie, ale jest informacją, którą warto zauważyć, szczególnie jeśli świadomie szukamy krótkich i prostych receptur.
Czy każde E jest złe?
Nie. I warto to powiedzieć wprost.
Numer E nie jest synonimem „szkodliwej chemii”.
Jednocześnie w Zakiszonych nie chodzi nam o podejście: „skoro coś jest dopuszczone, to wszystko jedno, ile tego dodano”.
Jako konsumenci mamy prawo pytać:
Po co ten składnik znajduje się w produkcie?
Czy jest potrzebny ze względów bezpieczeństwa?Czy odpowiada za konkretną funkcję technologiczną?Czy poprawia trwałość?Czy wpływa na strukturę produktu?Czy producent mógłby stworzyć podobny produkt z prostszą recepturą?
To właśnie takie pytania pozwalają spojrzeć na etykietę bardziej świadomie.
Prosty skład – czyli właściwie jaki?
Dla nas prosty skład nie oznacza koniecznie „zero E za wszelką cenę”.
Chodzi przede wszystkim o to, aby skład był krótki, przejrzysty i uzasadniony charakterem produktu.
Jeżeli kupujemy dobrą szynkę, chcemy przede wszystkim znaleźć na etykiecie mięso i składniki potrzebne do jej przygotowania. Jeżeli lista zaczyna się rozrastać o kolejne substancje odpowiadające za smak, kolor, strukturę czy trwałość, warto zastanowić się, z czego właściwie wynika charakter produktu.
To szczególnie ważne w przypadku wędlin, ponieważ ich jakość może być budowana na bardzo różnych drogach.
Jedna receptura może opierać się na:
🥩 dobrej jakości mięsie,🧂 soli i przyprawach,🌿 naturalnych dodatkach,⏳ czasie i odpowiednim procesie produkcji.
Inna może wykorzystywać znacznie więcej dodatków technologicznych, które pomagają osiągnąć określony kolor, smak, strukturę czy trwałość.
Oba produkty mogą być zgodne z przepisami. Ale dla świadomego konsumenta nie muszą być tym samym wyborem.
Na co zwracać uwagę, czytając etykietę wędliny?
Jeżeli świadomie wybieracie produkty, proponujemy nie zaczynać od polowania na konkretne „E”.
Spójrzcie na etykietę trochę szerzej.
1. Ile jest mięsa?
To podstawowe pytanie. Warto sprawdzić, jaki udział mięsa wykorzystano do przygotowania produktu.
2. Jak długa jest lista składników?
Krótki skład nie jest automatycznie gwarancją jakości, ale prostota receptury jest dla nas ważną wskazówką.
3. Jakie dodatki zastosowano?
Nie wystarczy policzyć ich liczby. Warto wiedzieć, jaką pełnią funkcję.
4. Czy znajdziemy wzmacniacze smaku?
Jeśli zależy nam na możliwie prostym składzie, warto zwrócić uwagę między innymi na dodatki wykorzystywane do wzmacniania smaku.
5. Czy skład odpowiada temu, czym produkt ma być?
Dobra szynka powinna przede wszystkim smakować jak szynka, a kiełbasa jak kiełbasa – bez potrzeby maskowania czy budowania smaku długą listą dodatków.
A co z wędlinami „bez konserwantów”?
Tutaj również warto zachować czujność.
Hasło „bez konserwantów” nie oznacza automatycznie, że produkt ma prosty skład. Nie mówi też samo w sobie nic o zawartości mięsa czy innych dodatkach.
Podobnie określenie „naturalny” nie zastępuje dokładnego przeczytania etykiety.
Najlepszym źródłem informacji pozostaje lista składników.
To właśnie ona pokazuje nam, co rzeczywiście znajduje się w produkcie.
Etykieta nie powinna straszyć
Nie chcemy też demonizować symboli E.
Dla nas czytanie etykiet nie polega na wyszukiwaniu każdego numeru i wrzucaniu go do kategorii „dobry” albo „zły”.
Chodzi o coś znacznie prostszego:
wiedzieć, co kupujemy.
Jeżeli zależy nam na produktach z prostym składem, możemy świadomie wybierać te, których receptura jest krótka i przejrzysta. Możemy też porównywać kilka produktów i sprawdzać, jak bardzo różnią się między sobą.
I właśnie dlatego w Zakiszonych przykładamy dużą wagę do tego, co znajduje się na etykiecie produktów, które trafiają do naszego sklepu.
Nie szukamy produktów, które mają najdłuższą listę składników. Szukamy takich, w których dobry produkt broni się przede wszystkim swoim składem, surowcem i sposobem przygotowania.
Czytamy etykiety. I do tego zachęcamy również Was. ❤️
Następnym razem, kiedy sięgniecie po wędlinę, spójrzcie nie tylko na cenę czy wygląd produktu. Odwróćcie opakowanie i przeczytajcie skład.
Kilka sekund przy etykiecie może powiedzieć o produkcie znacznie więcej niż jego opakowanie.
A jeśli zobaczycie E250, E300, E450 czy inne oznaczenie – już wiecie, że nie chodzi o tajemniczy kod. To konkretna substancja, której warto znać funkcję i świadomie ocenić ją w kontekście całej receptury.
Bo dla nas prosty skład to nie moda. To sposób na bardziej świadome zakupy. 🌿
A Wy na co zwracacie największą uwagę, wybierając wędliny? Dajcie znać w komentarzach. 👇
Źródła: Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej oraz przepisy dotyczące stosowania i znakowania dodatków do żywności.
Serdecznie zapraszamy – do naszego sklepiku w Płocku, do zakupów online i do odkrywania smaków, które tworzymy z myślą o Was każdego dnia.